piątek, 12 września 2014

Kuchenna rewolucja


Jak pierwszy raz zobaczyłam moją kuchnię to się z deka przeraziłam. Nie był to mój wymarzony aneks kuchenny...no i te meble...Wiedziałam,  że nie będziemy mogli kupić nowych mebli i w sumie nikt inny oprócz mnie nie widział w nich nic złego,  a mi jakoś nie pasowały.  Plusem była wielkość pomieszczenia. Dla mnie kuchnia to pomieszczenie, w którym nie tylko się gotuje, ale spędza większość dnia i wykorzystuje ten multifunkcjonalny (jest takie słowo?) pokój na różne sposoby.
Moja kuchnia jest więc też jadalnią,  impezownią, ma część relaksacyjną, biurowo-organizacyjną, medialną i jest placem zabaw dla dzieciaków.
Tak jest teraz, a było tak...



Zdecydowałam się pomalować meble. Po pierwszej szafce miałam dluuugą chwilę zwątpienia czy dobrze robię,  bo to przecież trzeba wcześniej zmatowić, zagruntować i dopiero malować,  a potem druga warstwa...a czasu brak. No ale uparłam się,  co tam...i teraz nie żałuję.  Potem było kładzenie tapety...i nie było to takie trudne jak myślałam,  malowanie ścian, sprzątanie i w końcu można było sprowadzić swoje gary;-)





Najistotniejszym zakupem poczynionym do kuchni była dla mnie wyspa kuchenna. Najtańsza jaką udało mi się znaleźć byla wyspa z Ikea, duża,  funkcjonalna z pięknym blatem. Wyspa jest sercem tej kuchni i pełni rolę stołu,  baru, domku dla dzieci -;) Uwielbiam ją-:)





Zmieściły się tu również dwa inne stoliki. Jeden dla małych łobuzów, żeby mieli gdzie jeść,  rysować,  bawić się.  Drugi czerwony site table, tak zwany stolik wielorakiego przeznaczenia, on przyjmuje wszystko-;)



Z drugiej strony można się zrelaksować na sofce, popatrzeć na tv, obejrzeć albumy ze zdjęciami. Zamieszkały tu moje poduchy, o których pisałam w poście marcowym.



Bystre oko pewnie zdążyło zauważyć,  że ciągle brakuje mi lamp, firanki i sama nie wiem jeszcze czego.
Kuchenna rewolucja w moim domu trwała długo. Efekt jest taki, że mam przestrzenną,  funkcjonalną i kolorową kuchnię,  w której wszyscy świetnie się czujemy.
Idę coś zjeść...
eda